Syzyfowe prace interpretacja

Thoughts

Temat: znow roznice firefox & IE

robienie dwoch styli to jest syzyfowa praca wg mnie.. niebawem wyjdzie IE 7.0 i znow nowy styl zrobisz? :/ pozatym layout troche sie zmieni i bedziesz musial tu i tu i tu zmieniac style ;] robi sie design i kombinuje tak by pod obiema przegladarkami wygladalo dobrze na jednym stylu.. a uwierz mi, ze przy odrobinie wysilku da sie osgiagnac zadawalajce efekty
to jak inaczej chcesz ominąć sprawę interpretacji borderów,
Źródło: forum.php.pl/index.php?showtopic=34993



Temat: RELACJE Z POSIEDZENIA SESJI GMINY ANDRZEJEWO

Sprawa wygląda tak, wiem z doświadczenia! : Ludzie kradną wodę z hydrantów na potęgę, zrywają, psują itp. itd. Oczywiście potem jest to rozliczane między nas płatników! A jeżeli chodzi o bezpieczeństwo przeciwpożarowe i sytuacje wyjątkowe...
przeczytaj wyżej!
Zgadzam się z tym że ktoś musi o to dbać, ale wiem też że to syzyfowa praca panowie!


No nie do końca tak to wygląda jak piszesz… Ano wszelakie ubytki wody są to straty naszej gminy, więc pomniejsza się jej zysk ze sprzedaży w skarbcu, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że płacą ci, którzy płacą za wodę jeno przy łodpowiedniej interpretacji "że skarbiec jest nasz i bez wycieków niekontrolowanych" płacą wszyćkie ludziska za ubytki…
TRZA mieć jednak pusto w głowie by nie zadbać o hydranty przy wszelkich instytucjach użytku publicznego poprzez to naraża siem zdrowie i życie ludzkie,…Co nie znaczy, że skoro som to po to by były sprawne… A tłumaczenie ludziskom naszym, że to do nich należy pilnowanie zarówno ubytków, jaki i sprawności to kpina… Za co taki jeden z drugim że o trzecim nie wspomnę pieniądze z tego samego skarbca pobierają?..

INFORMACJE ZAWARTE W TYM, BLOGU SĄ TYLKO I WYŁACZNIE MOJĄ OPINIĄ. NIE PONOSZĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ROZSZERZANIE ROZPUBLICZNIANIE MOICH PRYWATNYCH WNIOSKÓW…
Źródło: andrzejewo.fora.pl/a/a,313.html


Temat: Lektury szkolne

A mięsa się nie mieli? No bo na co przerabiać to mięso? Na wódkę?
Byłbym osobiście zachwycony.

Z autorów lektur szkolnych najlepiej pamiętam Bułhakowa i Lema, tylko że... "Misia i Małgosię" czytałem bez konieczności, a od zadanych "Bajek robotów" wolałem "Cyberiadę".

Ponoć są trzy interpretacje "Syzyfowych prac". Że syzyfowe prace uczniów, rusyfikatorów i Andrzeja/Jędrzeja Radka. Ja znam czwartą: syzyfowa praca czytelnika. Oczywiście, książkę czytać się da, i to nawet z pewnym zainteresowaniem, trzeba tylko od czasu do czasu pomijać niektóre co cięższe do przeczytania momenty.

Najbardziej irytuje mnie rozmyślanie "co autor miał na myśli"? Jeśli jakaś moja powieść stanie się lekturą, wolałbym, żeby do tego doszło za mojego życia. Nie chciałbym, żeby biedne dzieci były wprowadzane w błąd i twierdziły, że pisząc jakiś moment miałem na myśli coś filozoficznego, po czym przekazywałyby tę bzdurę kolejnym pokoleniom. Dlatego wolałbym mieć możliwość uprzedzenia faktów i stwierdzić, że wtedy kategorycznie miałem na myśli piwo.
Źródło: opowiadaniapl.fora.pl/a/a,146.html


Temat: Lektury szkolne
Byłoby by miło, gdyby każdy autor na końcu książki zamieszczał wytłumaczenie do niej Choć z drugiej strony właśnie to jest fajne, jak można wymysleć swoją własną interpretację i zapoznać się z innymi, różnymi. Chodzi o to, żeby na temat książki była dyskusja i żeby uczeń pisał w wypracowaniach też to, co czuje, a nie tylko to, czego go nauczą.

Syzyfowe prace nie były takie złe.

Shiren, Lucy, idę po tłuczek do mięsa i maszynkę do mielenia. Jesteście dziś moim obiadem :->
Źródło: opowiadaniapl.fora.pl/a/a,146.html


Temat: Wasz dzień w szkole
1. Polski - interpretacja tytułu Syzyfowych prac, jakaś tabelka + podsumowanie lektury.
2. Biologia - o ciąży.
3. G.W. - pani próbowała przez pół lekcji przekonać ludzi do wymiany jednak z marnym skutkiem. A chciałabym tą wymianę, no!
4. Historia - bingo historyczne, a później nudy i nikt nic nie robił.
5. WF - siatka. To wcale nie było zabawne, jak to niektórym się wydawało .-.
6. Francuski - zajęcia z praktykantką. Nudno, głupio i cicho. Nie znoszę praktykantów!
7. Francuski - czytanie tekstu o wadach i zaletach telewizji.
8. Religia - próbowaliśmy oglądać film, ale nic z tego.
Źródło: bloggers.fora.pl/a/a,1474.html


Temat: : ksiazki najgorsze i najlepsze
- Antek, Anielka, Janko Muzykant, Kamizelka -

Cóż, nie przerabiałem tego wszystkiego, ale i tak wystarczyło. Typowe tłoczenie do głów nba zasadzie "bo wielkimi poetami byli". I do tego patriotyzm, cierpienie ludu pracującego miast i wsi, biedne dzieci, wyzysk itd.

Sachem -
W kwestii interpretacji wiele nie wymyślisz, bo na dobrą sprawę była oczywista. W końcu co by robiły czysto niemieckie miasta w Hameryce? Cóż, Sienkiewicz miał świetny warsztat, ale przesadnie ambitne to te jego książki nigdy nie były.

- Cierpienia Młodego Wertera -

Heh, Werter jest brany, żeby zapoznać młodzież z epoką jaką wprowadził. W sumie przyda się, jeśli się chce znać źródła ówczesnego i współczesnego "zgocenia". No i miał poważny wpływ na Mickiewicza i Słowackiego, a bez nich ani rusz.

- Szewcy -

Mnie się podobali, acz byłem raczej wyjątkiem. Tak czy siak świetne kłębowisko absurdu i groteski;>.

- Coelho -

Z tego co czytałem na Wieży Błaznów (a podali też fragment, który to w pełni potwierdził) - kaszanka. Baaardzo mętny, górnolotny i nadęty styl, zero treści. Typowe dzieło "ambitne". Tak więc obawiam się, Seri, że się znasz:P.

Cytat: (zresztą cały Żeromski był dla mnie niestrawny, to nie tylko 'Syzyfowe prace')

Tu też zgoda. Facet miał coś nie tak ze stylem, jego dzieła był wybrakowane, bo nie miały dobrej puenty; bohaterowie, vide Judym czy Baryka, mieli wady konstrukcyjne, bo nagle ni z gruszki ni z pietruszki postanawiali "a pójdę i zruinuję sobie życie".
Źródło: forum.tanuki.pl/viewtopic.php?t=1603


Temat: Sny...
macie zły wpływ na mnie... mi też zaczynają się śnić dziwne rzeczy... dużo dziwnych rzeczy

1. muszę zejść do Wrocławia! Matka Boska Częstochowska Królowa Polski pani prezydent RP [to jest tytuł] ma dla mnie misje. Mam wyszukać w zasypanym mieście zaginionego agenta. Stoje, jest masa ludzi, a ja w ręku trzymam karabin maszynowy. Otwieram ogień, strzelam jak oszalały, sprawia mi to dziwną przyjemność

[wiem dlaczego mi się to śniło, ale czekam na interpretacje

2. odgarniam śnieg, odgarniam i odgarniam i cały czas jest go więcej... taka syzyfowa praca
Źródło: linuxpl.com/~ebooki/viewtopic.php?t=6242


Temat: [wiedza] praca z j. pol. do poprawienia
Czesc. Ja mam dokladnie takie samo zadanie. Napisalam juz i chciabym rowniez abyscie podpowiedzieli mi jakie mam bledy:

Albert Camus byl wybitnym filozofem, historykiem, dziennikarzem i pisarzem, ktory w 1957 r otrzymal nagrode Nobla w dziedzinie literatury. Jest wiele cytatow jego autorstwa. Jeden z nich to: " Po to sa mity, by ozywiala je wyobraznia". Pisarz nie bez powodu wprowadzil takie stwierdzenie. Opowiesci o bogach niosa ze soba wiele przemyslen, rozwazan nas wspolczesnym swiatem. Dzieki nim ksztaltuje sie nasza wyobraznia, sami wnioskujemy jakie sa przeslania danych mitow. W zaleznosci od odbiorcy znaczenie, sens opowiesci jest inny. Niewatpliwie zgadzam sie z teza Alberta Camusa.
Autor wyzej wymienionego cytatu zajmowal sie interpretacja mitow. Jego szczegolna uwage zwrocil "Mit o Syzyfie". Bohater tego tekstu z wyroku bogow musial nieustannie wtaczac ogromny glaz pod gore, ktory znalazlszy sie juz na szczycie, spadal pod wplywem sily wlasnego ciezaru. Wedlug Camusa Syzyf to osoba szczesliwa i pogodzona z wlasnym losem. Pisarz twierdzil, ze wlasnie ta postac mityczna niczego sie juz nie obawiala, nie nekaly jej zadne niepokoje. Pewna grupa ludzi natomiast uwaza, ze Syzyf byl bogiem Slonca, glaz wtaczany przez niego oznacza tarcze sloneczna, a wzniesienie to sklepienie niebieskie. Jeszcze inna czesc interpretatorow mysli, ze bohater mitu jest nieszczesliwy ze wzgledu na swoja kare. Stad pojecie: "syzyfowa praca", ktora oznacza zmudna, trwajaca w nieskonczonosc prace. Ja takze uwazam, ze Syzyf to postac tragiczna, nieszczesliwa.
Wedlug mnie, nawiazujac do ponadczasowych slow Camusa, egzystencjalista chce nas uswiadomic, ze kazdy mit zmusza nas do poruszenia swojej wyobrazni. Mysle, ze kazdy z nas w glebi ma cos z artysty, bo potrafi wyobrazic sobie lub dopowiedziec dalsza czesc myśli autora..


Wiem, ze ta praca nie jest zbyt dobra, ale po prostu nie wiedzialam o czym pisac. Ten temat zupelnie mi "nie leżał". Dlatego bardzo prosze o napisanie o ewentualnych bledach. Paaaaaa:*
Źródło: forum.pcmaniak.pl/index.php?showtopic=29375


Temat: Ferdydurke - Opracowanie
Znaczenie tytułu

Powieść ukazała się dokładnie czterdzieści lat po wydaniu „Syzyfowych prac” Stefana Żeromskiego, dlatego literaturoznawcy upatrują w treści powieści nawiązania do zmagań polskiego ucznia z systemem edukacyjnym. Inni poszukują odpowiedzi na pytanie, czy Gombrowicz znał powieść Sinclaira Lewisa, pt. „Babbitt”, w której jeden z bohaterów nazywał się Fredry Durkee? Prawdopodobieństwo jest tym większe, że w wolnym tłumaczeniu jego polski odpowiednik mógłby brzmieć Tchórzysław Ciemniakowski . Trudno powiedzieć, czy Gombrowicz znając tylko przekład mógł nawiązać do etymologii imienia Fredry oraz nazwiska Durkee? Pytanie to pozostało bez odpowiedzi.Inni literaturoznawcy odczytują „Ferdydurke” jako zniekształcona formę wyrażenia „Thyrty door key”. Powiązania poszukują w postaci, która w chwili rozpoczęcia powieści ma trzydzieści lat. Sam Gombrowicz nie skomentował żadnej z interpretacji, dlatego każda próba może być nadużyciem ze strony badacza. Być może już sam tytuł miał być rodzajem gry z odbiorcą. Badacze popadając w formę próbowali doszukiwać się logicznego sensu w nadaniu dziełu takiego tytułu, podczas gdy autorowi chodziło o zbuntowanie się przeciwko szablonowemu badaniu literatury. (Chyba zaczynm lubić GOMBROWICZA) A może Gombrowiczowi zależało na stworzeniu oryginalnego tytułu, który byłby kojarzony bezpośrednio z jego dziełem. Podobnie postąpił Karol Irzykowski, autor „Pałuby”. Nie wiadomo, co miał na myśli autor nadając swojemu dziełu taki tytuł. Samo słowo ma kilka rozbieżnych znaczeń. Oznacza: niedokładnie wyciosana lalkę, niezgrabny wóz, a jednocześnie pałubą można pogardliwie nazwać kobietę. Ponadto Irzykowski wymyśla pojęcie „pierwiastka pałubicznego” na określenie odmiennego stanu psychicznego. Autor celowo nie posługuje się pojęciami znanymi z psychologii czy medycyny, sam stwarza oryginalnie brzmiące pojęcie. Podobnie jak Gombrowicz, który używa niekonwencjonalnych słów: upupienie, gęba, łydka na określenie egzystencji człowieka.
Źródło: lmw.fora.pl/a/a,160.html


Temat:
No pięknie, człowiek na dwa dni odejdzie od komputera, a jakich ciekawych rzeczy może się o sobie dowiedzieć, no no...

Do taty - może zanim zarzucisz komuś "komunistyczne myślenienie" i na podstawie jednego zdania wysnujesz całą teorię na temat jej podejścia do życia, wypadałoby zaczekać, aż ta osoba wyjaśni o co jej chodziło?
No chyba że lubisz polemizować sam ze sobą.

Napisałam, że czasem jest mi głupio. Ale nie dlatego, że mam, jak to określiłeś "normalne życie". Nie wstydzę się bynajmniej stanu swojego posiadania ani tego, co osięgnęłam, więc proszę mi tego nie imputować. Ale to, że trafili mi się tacy rodzice a nie inni, przepraszam, jaka w tym moja zasługa? Jest to coś, za co mogę być Bogu tylko wdzięczna. Może dla ciebie jest to norma, ja uważam, że to ogromne szczęście.
Chodziło mi o to, ze czasem jest mi głupio, czy też nieswojo rozmawiać na forum czy w życiu z osobami, które aż tyle szczęścia nie miały, które nie wyniosły z domu poczucia własnej wartości, którym trudno jest budować relację z Bogiem, bo nigdy bezwarunkowej miłości w domu nie zaznały. Bo coś, co mi się wydaje oczywiste, im przychodzi z trudem. I nie dlatego jest mi głupio, że ja miałam lepiej. Dlatego, że miałam lepiej, zdarza mi sie pochopnie kogoś ocenić. I tego się wstydzę.

Możesz się śmiać z przechodzenia przez ulicę, ale są tacy, co przy każdym posiłku dziękują Bogu za to, że mogą się znów razem spotkać, że nie cierpią niedostatku. Są tacy, co dziekują w wieczornej modlitwie za to, że znów kładą się spać przy ukochanej osobie. Może ciebie to bawi, ale mnie ani trochę.

I nie pisz, proszę, w takim wątku jak ten o "cudach idących w miliardy", bo osób, które mają kłopoty z zajściem w ciążę, jakoś to nie pociesza.

W zasadzie nie wiem, po co to piszę - przecież i tak uczepiłeś się tego jednego zdania i będziesz bronił swojej jego interpretacji jak niepodległości.
Bo niespecjalnie obchodzi cię to, co ktoś ma do powiedzenia, chodzi o to, żeby się pospierać, no nie? Jeśli nie jesteś trollem i naprawdę zależy ci na tym, żeby kogoś przekonać do swoich racji, to radzę wykazać trochę więcej empatii i chociaż dopuścić możliwość, że czasem rację ma ktoś inny. To zresztą uwaga natury ogólnej, bo ten wątek w założeniu nie miał być dyskusją ani polemikę, czego chyba nie zauważyłeś.
Aha, w kontekście tego, co tu napisałeś, rozmowa z tobą na temat "postawy roszczeniowej" współczesnych kobiet wydaje mi się ciut absurdalna.

Dziewczyny - channel, novva - bardzo wam dziekuję za obronę, ale to raczej syzyfowa praca...
Źródło: naturalnemetody.fora.pl/a/a,361.html


Temat: Lektury
Lektury nigdy mnie specjalnie nie pociągały, chociaż czytałem, skoro było trzeba... W podstawówce było parę dobrych: "Dzieci z Bullerbyn", któe przeczytałem trzy razy z czego dwa przed tym jak to było wymagane, "Akademia Pana Kleksa" (chociaż nielekturowe "Podróże Pana Kleksa" są znacznie lepsze)no i "Chłopcy z Placu Broni" - też dawali radę.
Potem gimnazjum. "Krzyżacy" mi się bardzo podobali, reszta słabo.
Na najciekawsze (ale też i na najgorsze) lektury trafiłem w liceum, szczególnie w ostatniej klasie. Tu się zaczęły pojawiać ksiązki, po które sam bym prędzej czy później sięgnąl, więc nie miałem większych problemów. "Mistrz i Małgorzata", ""Proces", "Inny Świat", "Ferdydurke", "Trans - Atlantyk", "Zbrodnia i Kara", "Dziady"... trochę tego było. A najbardziej podobali mi się "Chłopi" i nie rozmiem za bardzo, dlaczego tyle osób owej powieści nie lubi. Najmocniejszym punktem jest "Chłopów" jest genialny język, fabuła też nie jest tragiczna, w rezultacie wychodzi zupełnie znośna książka, której połknięcie zajęło mi cztery dni.

Trafiłem tez na kilka lektur, które mnie szczególnie zmordowały.
Dalej: "Granica". Czuję w tej książce pewien potencjał, ale strawić jej nie mogę, podczas czytania udało mi się dwa razy zasnąć. "Przepsychologizowana książka psychologiczna", że się tak wyrażę. "Przedwiośnie" - z kolei nawet się sporo dzieje, ale czyta się fatalnie. Tu też udało mi się zasnąć. Jak jesteśmy przy "Przedwiośniu": "Syzyfowe Prace", ""Ludzie Bezdomni", "Siłaczka" - czyli Żeromski. Najgorsi byli chyba "Ludzie Bezdomni", nie mogłem tego przetrawić. Ksiązkę przeczytałem i zmarnowanego czasu żałuję, nie odnajduję w niej niczego co by mnie mogło zainteresować, niestety. "Syzyfowe Prace", chociaż czytało mi się je strasznie opornie, wspominam lepiej.
"Nad Niemnem" - dobra fabuła zmasakrowana dobrymi opisami. Rezultat - nieczytelny bełkot. Niestety.

Najgorzej wspominam fakt, że polonistka zawsze wymagała znajomości lektury do najdrobniejszych szczegółów, co owocowało tym, że nawet jak daną książkę przeczytałem, to i tak łapałem dwóje i jedynki ze znajomości. Jak wszyscy w klasie. To niespecjalnie zachęcało do czytania, jakbym sam z siebie czytania nie lubił, to pewnie nie czytałbym w ogóle. "Zbrodnię i Karę" zbojkotowałem. Nie poszedłem na żadną lekcję, na których ją omawiano i nie żałuję. Złych ocen nie złapałem, a i odbioru ksiązki mi polonistka nie zmąciła jedyną słuszną interpretacją. .
Źródło: shadow.zaginiona-biblioteka.pl/viewtopic.php?t=79


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Thoughts