Syrenka Warszawska rysunek

Thoughts

Temat: Za kogo się uważamy?
Za kogo się uważamy?
W wypowiedziach na temat Sląska i Ślązaków spotykamy się często ze skrajnymi
opiniami.
Jedne nas gloryfikują, inne mieszają z błotem odbierając wręcz resztki
człowieczeństwa.

Tak, jesteśmy kontrowersyjni (to z rysunku Mleczki... ;-)

A my sami? Za kogo się uważamy - kim są i jacy są współcześni ślązacy?

Dupowaci? Przebojowi? Wykształceni? Nieuki? Zjednoczeni? Rozbici?
Świadomi/nieświadomi swojej odrębności?

Wypowiem się pierwszy:

Jednym z moich prywatnych dowodów na naszą "niepolskość", jest absolutny
brak solidarności.

Przykłady:

Gdyby to np. NFZ obciął kwotę kontraktu woj. powiedzmy małopolskiemu - ale by
się zaczęło dziać!!!
Gdyby to nasz wojewoda zabrał Warszawską Syrenkę, postawił koło Piłsudskiego
(dla towarzystwa!) a warszawiakom zaproponował kopię? Przypłaciłby to śmiercią
lub kalectwem.

My, wszystko przyjmujemy ze stoickim spokojem. Czy to jest "Śląskość" czy może
właśnie "dupowatość"?

Jak to jest, że byliśmy i jesteśmy podzieleni, że spośród braci jeden był
zdeklarowanym Niemcem, drugi zdeklarowanym "Polokiem", a trzeci po prostu
"Ślonzokiem"?
Czy dziś nie jest podobnie?
Od ponad 60lat, nie było lepszego klimatu do wzięcia śląskich spraw w swoje
ręce. Jednocześnie mam wrażenie,
że większość z nas chętnie przyjmię Autonomię gdy się im ją podsunie pod nos!
Tylko kto ma ją podsunąć? Kaczor Donald?


To tyle w kwestii "narodowej" z mojego punktu widzenia. A inne cechy?

Pytanie do ślązaków - tych z pochodzenia i tych z wyboru: Co myślicie o sobie
i za kogo się uważacie?
Goroli nie pytam, sami się włączą w dyskusję okraszając ją pięknym
staropolskim językiem ;-)


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,639,100554985,100554985,Za_kogo_sie_uwazamy_.html



Temat: w dzieciństwie
Witam:)
Ja tez sie dopisze - mimo ,ze przelotem..:)

Balam sie przerazliwie Śmierci koscistej, co w jednej bajce stala za lozkiem..
To byl teatrzyk lalkowy i juz nie pamietam, czy zle bylo jak ta Smierc stala w
glowach czy w nogach lozka - fakt,ze przez wiele lat balam sie w nocy rece
wyciagnac nad glowe, zeby przypadkiem jej nie dotknac, i spalam zawsze kawalek
od krawedzi lozka.
Do tej pory przed snem zbieram wszystkie wlosy z boku glowy, zeby nic
przypadkiem nie wystawalo za krawedz:) Tyle lat ,a gdzies to tkwi nadal we mnie.

I od czasu relalistycznych rysunkow w "Baśniach"Andersena - balam sie syrenich
ogonow. Okropnie. Snily mi sie po nocach, w kapieli je widzialam, balam sie ,ze
mnie taki wyrosnie jak tylko na chwile przestane byc czujna:) Do dzis bez
dreszczu moge patrzec tylko na Disneyowska Arielke:)))) Wszelkie inne syreny,
takze te z greckich amfor - wywoluja u mnie niepokoj:) Nawet Syrenka na
warszawskiej Starowce:)

To z czasow gdy bylam bardzo mala - 4-5 lat.
Z pozniejszych lat(okolo10-12)pamietam nocny film o czlowieku,ktory szukal w
jakims miescie placu z obrazu. Plac mial byc wielki a na srodku stac mial
ogromny posag Aniola. Nastroj filmu byl mroczny, niepokojacy,tajemniczy.. I gdy
juz ten czlowiek stracil nadzieje,ze znajdzie ow plac - przez przypadek natknal
sie na obudowana wielka budowla z kopula - figure Aniola. Jakies 20 metrow
wysokosci - w kazdym razie przeogromna. Z ogromnymi, rozpostartymi skrzydlami..
Czlowiek ten dotarl tam noca, bylo cicho i ciemno, tylko nikle promienie
ksiezyca przeswiecaly przez swietliki w kopule.. I gdy przechodzil obok
posagu.. Aniol sie na niego spojrzal.
Od tamtej pory balam sie duzych skrzydlatych figur, aniolow, sfinksow..
Nadal jesli nie musze przechodzic obok takiego posagu - to raczej go omijam. I
w ogole - staram sie nie trafiac w ich poblize:)

To tyle. Dziwne ale prawdziwe:)
Eeehhh.. Ja to mam ciekawie:)
Zreszta zastanawiajace jest jak rozne rzeczy wywoluja w ludziach lek ,ktory
ciagnie sie za nimi przez lata. Rozne zdawaloby sie drobiazgi:scena w filmie,
obrazek, opowiesc..
Jak bardzo trzeba byc uwaznym, zeby nie zaszczepic w dziecku irracjonalnego
lęku. Ale czy mozna kontrolowac wszystko i zawsze? Co z przypadkami?

Pozdrawiam.

Sakura
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,210,7134495,7134495,w_dziecinstwie.html


Temat: Szkoły Artystyczne zapraszają na naukę
Zespół Szkół Artystycznych Techniki Inscenizacyjnej Teatru, Filmu i TV

Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Warszawie

im. Krzysztofa Kieślowskiego

ul. Podwale 13, tel. 831-00-81 wew. 106 lub kom. 0-501-519-210

www.teatralna.zdz.edu.pl  / e-mail: skol@zdz.edu.pl

Nauka w trybie dziennym i indywidualnym

Studium Technik Scenograficznych

Masz duszę artysty, a sztuka jest Twoją pasją? Wiążesz swoja przyszłość
z teatrem, filmem lub telewizją? Cenisz sobie indywidualne podejście do
studenta?

Jeśli chcesz poznać tajniki charakteryzacji i stylizacji oraz modelatorstwa
i dekoratorstwa mamy ofertę specjalnie dla Ciebie...

Zapraszamy Cię do Zespołu Szkół Techniki Inscenizacyjnej Teatru, Filmu i TV
ZDZ na urokliwej warszawskiej Starówce. Nasza Szkoła kontynuuje znakomite
tradycje legendarnego Państwowego Liceum Techniki Teatralnej, którego
najsłynniejszym absolwentem był Krzysztof Kieślowski.

Będąc słuchaczem Studium Technik Scenograficznych zdobędziesz wiedzę
z zakresu historii sztuki (w tym historii wnętrza, ubioru, fryzur, mebli

i rekwizytów), na warsztatach plastycznych z rzeźbiarstwa, malarstwa

i rysunku. Odnajdziesz twórczą atmosferę na zajęciach praktycznych

z modelatorstwa i dekoratorstwa - odbywają się one w największej w Europie

Pracowni modelatorskiej w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Studium

posiada również własne pracownie charakteryzacji i stylizacji oraz rysunku

i malarstwa z inspirującym widokiem na Barbakan.

Zajęcia praktyczne odbywać będziesz w teatrach: Syrena,

Muzycznym Roma, Żydowskim, Polskim, na planach seriali telewizyjnych

i filmów oraz w telewizjach komercyjnych i TVP S.A. na Woronicza.

Czekają na Ciebie praktyki zagraniczne !

Odniesiesz sukces zawodowy w dynamicznej i rozwijającej się branży.
Zdobędziesz wymarzoną pracę w mediach, reklamie, telewizji czy teatrze!

Poznasz niewiarygodne techniki charakteryzacji tj.;  body-painting,
postarzanie czy odmładzanie, odkształcanie twarzy i ciała, a także całą gamę

efektów specjalnych np. oparzenia twarzy i rąk, rany, cięcia nożem.
(obejrzyj galerię dzieł naszych Słuchaczy m.in. postać trędowatego, Wampira
Nosferatu, postaci z literatury Tolkiena czy Salvadora Dali na stronie
http://www.teatralna.zdz.edu.pl/)

Studium Realizacji Dźwięku

             Jeśli natomiast Twoją pasją jest muzyka, masz wrażliwe ucho,
chcesz realizować oprawę muzyczną w teatrze czy studiu telewizyjnym
zapraszamy Cię do Studium Realizacji Dźwięku na warszawskiej Starówce.
Poznasz tu zagadnienia elektroakustyki i elektrotechniki, a także sztukę
studyjnej realizacji dźwięku. Nasza kadra, której duchowym patronem jest sam
Krzysztof Kieślowski to najwyższej klasy specjaliści m.in.: profesorowie
ASP, Łódzkiej Filmówki, UW i innych uczelni artystycznych. Pod opieką
wybitnych specjalistów stworzysz portfolio swoich prac.

To miejsce inspiruje... Sprawdź dlaczego!

Więcej informacji na stronie http://www.teatralna.zdz.edu.pl/ oraz

w placówce ZDZ Warszawa


Źródło: topranking.pl/1138/35,szkoly,artystyczne,zapraszaja,na,nauke.php


Temat: Picasso w Warszawie - golab czy syrena
Jan Szlendak <jan.szlen@erpatech.com.plnapisał(a):


Około 20 lat temu jako serwisant sprzętu AGD (PREDOM) byłem w mieszkaniu, w
którym wg właścicielki Picasso namalował jednak gołębia. Skarżyła się ona,
że codziennie sprzątała ok 2 wiader piachu po zwiedzajacych. Więc to chyba
nie jest legenda.


Kurcze! To super anegdota! Ciekaw jestem czy ta pani nadal tam
mieszka :)

Dla zainteresowanych cala sprawa mam linke do strony gdzie jest
dlugi artykul K. T. Toeplitza pt. "Picasso i rewolucja" [http://
lewica.pl/?dzial=teksty&id=198] Wkleilem do posta fragment z
artykulu dot. historii z syrena (bardzo ciekawe). Ja jednak nadal
wierze w to, ze Pablo namalowal golebia a nie syrene.

Pozdrawiam.
ULTIMO

 . .

"Kłopot z Picassowską Syrenką"

Helena Syrkusowa wspomina, jak Picasso, będąc w ich pracowni,
zobaczył tam rysunki i plany warszawskiego osiedla WSM na Kole,
które Syrkusowie właśnie budowali. Poprosił, aby zawieźć go na
plac tej prawie już ukończonej budowy. Podobało mu się tam
zwłaszcza zabarwione pewną metaforą użycie płyt produkowanych z
warszawskiego gruzu do budowy nowych domów. Poprosił o                                            
księgę pamiątkową, taką, jakie podsuwano mu wszędzie, aby wpisać
tam swoje uwagi, a której oczywiście na budowie osiedla nie było.
Wówczas więc wyciągnął z kieszeni węgiel i na ścianie małego
wybudowanego już i przeznaczonego do odbioru mieszkania narysował
wielką warszawską Syrenkę z młotem zamiast miecza w dłoni. "Gdyby
chociaż zapytał nas, gdzie ma złożyć swój wspaniały podpis! -
pisze Syrkusowa. - Doradzilibyśmy mu z pewnością wielką sień
wejściową, gdzie rysunek jego byłby codziennie oglądany przez
 wszystkich mieszkańców i gdzie można by organizować pokazy. Można
przecież było utrwalić go, nawet oszklić całą ścianę. A tak...".
Mieszkanie numer 28 przy  ul. Deotymy nr 48 (nie zaś nr 4, jak
pisze omyłkowo Helena Syrkus) otrzymała wkrótce potem w przydziale
- jak odkrył to po latach reporter "Polityki" - pani Franciszka
Sawicka-Prószyńska z mężem, który schorowany powrócił z obozu.
 Początkowo przeznaczone było ono dla jakiejś wielodzietnej
rodziny, władze WSM uznały jednak, że sąsiedztwo dzieci z Syrenką
nie będzie korzystne. Mieszkanie to obejmowało kuchnię i pokój z
alkową, w której właśnie na całej ścianie znajdowała się
Picassowska Syrenka.

 Jak opowiada reporterowi "Polityki" właścicielka tego mieszkania,
stało się ono celem nieustających wycieczek, przyjeżdżali górnicy,
wycieczki szkolne, przyszedł nawet któregoś dnia Bierut z asystą.
"W zimie wycieczki wnosiły mi błoto, w lecie kurz i pył ze stale
budującego się osiedla... Nie miałam prawa odmalować, odremontować
mieszkania, które po pięciu latach miało czarne ściany. Czy ja
 lubię sztukę Picassa? Nie lubię takich pytań. Mogę tylko
powiedzieć, że to, co było na Kole, nie należało do arcydzieł. W
końcu z mężem staraliśmy się jak najmniej patrzeć w tamtą stronę.
Ale było to trudne, bo Syrenka, bądź co bądź, na całą ścianę. Więc
powiesiliśmy kotarę, żeby chociaż w dzień mieć normalny pokój...
Bunt we mnie stopniowo narastał. Postanowiłam do kogoś pójść, coś
zdziałać...".

 Działania te trwały dość długo, prawie rok. Zakończyło je pismo
adresowane do lokatorki:                                            
"Ob. Franciszka Sawicka. Zarząd WSM nie stawia przeszkód w
odnowieniu lokalu nr 28 przy ul. Deotymy 48 i wyraża zgodę na
zamalowanie Syreny wymalowanej na ścianie pokoju przez artystę
malarza Pikacco (pisownia oryginalna!). Polecenie telefoniczne
tow. Wyrzykowskiego w dniu 12.VIII.1953.
WSM Osiedlowe Warsztaty Naprawcze nr 2 na Kole".

 Najbardziej ironiczne w tej historii wydaje mi się to, iż nie
można wykluczyć, że gdyby na ścianie mieszkania nr 28 przy ul.
Deotymy 48 pozostawił jakiś swój socrealistyczny obraz na przykład
Gierasimow lub ktoś podobny, los tego malowidła mógłby być całkiem
inny.

Krzysztof Teodor Toeplitz

PowyĂ˝szy tekst ukazał siŤ pod koniec czerwca br. na łamach "Gazety
Wyborczej"


Źródło: topranking.pl/1791/picasso,w,warszawie,golab,czy,syrena.php


Temat: do czytaczy Schulza a raczej fanatykow
do czytaczy Schulza a raczej fanatykow
Wczoraj widzialem w La Mama kapitalny spektakl teatru
Double Edge Theatre pod tytulem "Republic of Dreams".
www.lamama.org/
Przedstawienie bardzo piekne plastycznie, muzycznie, swietne aktorsko,
ach w ogole same achy i ochy. W najwiekszym skrocie: teatralna ilustracja
do fantastycznej biografii artystycznej Schulza. Glownym motywem sa przygody
z "Wiosny", ale opowiada sie wszelkimi tekstami (Sklepy, Sanatorium, szkice,
polemika Gombrowicza), a wlasciwie Jozef opowiada o sobie, o rodzinie, o
Biance, o Franc. Jozefie, o Adeli, o wszystkich, zarazem oferujac widzom
wspolna podroz przez swa sztuke-zycie. Spektakl pelen ruchu, muzyki,
strazackich szalenstw Jakuba, pokuszen z "Ksiegi Balwochwalczej" - zgeszczona
schulcjada w poltorej godziny. Dramatyczny spektakl, bo ta osobista mitologia
konczy sie tak, jak bylo w zyciu i Jozef odchodzi do Sanatorium razem z
Jakubem.
Ale jest taka oto scena, jedna z pierwszych - stary Jakub wchodzi na scene z
mala walizeczka-kuferkiem, wyciaga z niej pozawijane w czysciutkie ni to
reczniczki, ni to szaliczki, jakies figurki. Pieczolowicie odwija kazda,
chucha na ktoras i ustawia je na froncie sceny. Jest ich kilka, chyba szesc,
wielkosci jakies 20 centymetrow, bialo-niebieskawe, jakby gipsowe lub
porcelanowe. Jozef przyglada sie temu, co robi Ojciec. Figurki przedstawiaja
jakies osoby, ale zza kilku rzedow nie zidentyfikowalem jakie. Figurki stoja
przez caly czas przedstawienia w tym samym miejscu.
W linku ponizej na jednej z fotografii, tej z wielka maska w bialej koszuli
www.doubleedgetheatre.org/dreams.html
widac te figurki.
I to jest jedyna scena z calego przedstawienia, ktorej nijak nie moge
ulokowac w sceneriach grafik i tekstow Schulza.
Czy cos zapomnialem? Czy komus sie kojarzy taka scena z jakas sytuacja z
opowiadan Schulza? Z rysunkow? Jakub i male figurki.... Nic. Pustka.

Najprosciej byloby zapytac tworcow, ale nie o to przeciez chodzi.
Ach, jeszcze - prawie na koncu przedstawienia Adela zbiera te figurki, mozna
powiedziec w zapaske. Ale jedna z nich rozkrusza sie jej w dloni i Adela
ochodzi za kulisy sypiac rozkruszonym gipsem bialy slad.

Jest w przedstawieniu kilka zdarzen wyraznie istniejacych tylko na scenie, a
nie w w swiecie literackim Schulza - na przyklad Adela wylania sie z
wielkiego kufra, dzierzac w dloni lyzke wazowa, czy jakis przetak, cos w tym
rodzaju. Jest z ta lyga jak z mieczem upozowana czasem na warszawska Syrenke,
czasem na gniewnego Archaniola. Niewazne. No, ale wiadomo bez dwoch zdan - to
Adela i poskramia lakomczuchow strazakow. A te figurki? Moze tez jakas
teatralna licencja? Czy jednak z Schulza, a nie z pomyslow rezysera,
scenografa.
Nie wiem. Czy ktos kojarzy?
Ale jak nikt nic to tez w porzadku. Teatr byl przepiekny i wystarczy.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,151,58828004,58828004,do_czytaczy_Schulza_a_raczej_fanatykow.html


Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Thoughts